Rośnie import materiałów budowlanych spoza UE. Krajowe fabryki zamykają linie i zwalniają pracowników
Presja importowa w branży wyrobów budowlanych przede wszystkim dotyczy wyrobów najbardziej energochłonnych, które mają największe nakłady związane z ochroną środowiska. Są to na przykład płytki ceramiczne czy ceramika sanitarna, ale też papy, materiały bitumiczne, rury żeliwne czy szkło. Producenci borykają się z rosnącym importem, ponieważ produkty z takich krajów jak Chiny, Indie, Turcja lub inne kraje pozaunijne są produkowane dużo taniej. Nawet przy takiej samej jakości powoduje to, że producenci krajowi nie są w stanie konkurować z importem z tamtych krajów – mówi agencji Newseria Szymon Firląg, prezes
Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa.
Płytki ceramiczne i ceramika sanitarna: import rośnie, krajowa produkcja spada
Z danych Polskiej Unii Ceramicznej, przytaczanych w raporcie prof. Marka Bryxa ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, przedstawionego podczas konferencji Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa, wynika, że wraz ze spadkiem produkcji płytek ceramicznych spadało także wykorzystanie krajowych mocy produkcyjnych – z 77,5 proc. w 2020 roku do 65 proc. w 2025 roku. Produkcja w ubiegłym roku wyniosła niecałe 85 mln mkw., a import – 28,4 mln mkw., czyli o 8,4 proc. więcej niż w 2020 roku. Jednak import spoza UE rósł znacznie szybciej i w 2025 roku sięgnął 17,1 mln mkw. Dziś ok. 60 proc. sprowadzanych do Polski płytek pochodzi z krajów nieunijnych, przede wszystkim Indii, Ukrainy, Chin i Turcji. Powoduje to niewykorzystanie polskich zdolności produkcyjnych sięgających 130 mln mkw.
Spadek produkcji widać również w przypadku ceramicznych wyrobów sanitarnych. W 2021 roku krajowe zakłady wyprodukowały 85,5 tys. t tych wyrobów, a w 2025 roku – 53 tys. t (spadek o ok. 38 proc.). Od 2023 roku rośnie natomiast ich import – z 14,7 tys. t do 19,9 tys. t w 2025 roku (wzrost o ok. 35 proc.).
Dlaczego materiały budowlane spoza UE są tańsze? Koszty energii i regulacje klimatyczne
W największym stopniu za wzrost importu odpowiada wzrost kosztów produkcji zakładów unijnych, wynikających ze wszystkich regulacji związanych z ochroną środowiska, emisją CO2 itd. To wszystko są koszty: pozyskanie energii, procesy produkcyjne wymagające dużych nakładów energetycznych, wyemitowanie w związku z tym określonego ciepła czy potrzeba schładzania pewnych elementów. To wszystko wymaga nakładów, kosztów produkcji, które pozwolą uzyskać produkt. Poza granicami Unii Europejskiej tego nie mamy i wobec tego ich produkty siłą rzeczy muszą być tańsze od naszych – mówi prof. Marek Bryx
ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Analiza Polskiej Unii Ceramicznej wskazuje, że koszt wytworzenia płytek ceramicznych w 2025 roku był o ponad 40 proc. wyższy niż w 2021 roku, co wynika przede wszystkim z wysokich cen gazu i energii, surowców, a także transportu, opakowań i rosnących wynagrodzeń.
Rosnący import zagraża miejscom pracy i lokalnym gospodarkom
W sytuacji gdy importerzy wchodzą na rynek i zdobywają mniej więcej 25 proc. rynku krajowego, skala zagrożeń może bardzo szybko rosnąć. To może powodować zakończenie produkcji krajowej i na to miejsce wchodzi import. Są już takie przykłady: producenci specjalnego szkła do paneli fotowoltaicznych zniknęli z rynku – wskazuje Szymon Firląg.
Producenci krajowi, którzy produkują ceramikę, zmniejszają zatrudnienie w wyniku rosnącego importu. Najbardziej niekorzystne efekty będą występowały w skali lokalnej, gdzie zakład pracy ma bardzo istotny wpływ na lokalny samorząd.
Znaczenie dużego zakładu dla lokalnej gospodarki widać na przykładzie gminy Nowiny w województwie świętokrzyskim. Działająca tam Cementownia Nowiny zatrudnia bezpośrednio ponad 300 osób. Według szacunków samorządu z działalnością zakładu i współpracujących z nim firm związanych jest łącznie ponad 2 tys. osób. Cementownia jest też ważnym źródłem dochodów podatkowych gminy.
Jeśli presja importu miałaby wpływać na ograniczenie produkcji w zakładach przemysłowych, chociażby takich jak cementownia, to miałoby to nie tylko przełożenie na jej sprzedaż i wynik finansowy, ale również wiele innych konsekwencji. Nie możemy zapominać o inwestycjach, bo firmy skupione na rynku krajowym muszą się modernizować, ograniczać emisję i ponoszą ogromne koszty transformacji energetycznej – podkreśla Łukasz Gryń, wójt gminy Nowiny.
Konkurencji się nie boimy, ale chcielibyśmy, żeby ona się odbywała na uczciwych zasadach.
W ostatnich latach wzrósł import cementu i klinkieru do Polski. Według danych Eurostatu przytoczonych w raporcie zwiększył się z 748,2 tys. t w 2023 roku do 1,24 mln t w 2025 roku. Z danych GUS wynika z kolei, że krajowa produkcja cementu wyniosła w tych latach odpowiednio 16,8 mln t i 17,3 mln t.
Bezpieczeństwo gospodarcze i rozszerzenie CBAM: jak chronić polski przemysł materiałów budowlanych
Musimy zwracać również uwagę na kwestie bezpieczeństwa gospodarczego. Nie możemy się uzależniać od importu – wskazuje Łukasz Gryń.
Przemysł materiałów budowlanych powinien być traktowany bardzo strategicznie, ponieważ w zasadzie od niego zależy to, ile wybudujemy czy wyremontujemy mieszkań, ile wybudujemy dróg, czy wybudujemy Centralny Port Komunikacyjny, czyli całą infrastrukturę, w którą przez ostatnie kilkanaście lat bardzo dużo inwestowaliśmy. Ciągle nasze potrzeby w tym zakresie są bardzo duże – mówi prof. Marek Bryx.
Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby ten przemysł zniknął z mapy Polski, ponieważ w rezultacie będziemy skazani na import i trzeba będzie za niego zapłacić.
Ekspert w swojej analizie wskazuje m.in. na potrzebę rozszerzenia CBAM, czyli unijnego mechanizmu dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2, na kolejne grupy materiałów budowlanych oraz objęcia produktów importowanych takimi samymi wymaganiami środowiskowymi, jakościowymi i dotyczącymi śladu węglowego, jakie obowiązują producentów w UE.
Trzeba podjąć szerokie działania na różnych szczeblach – krajowym i europejskim. Na szczeblu krajowym ministerstwo odpowiedzialne za budownictwo musi uświadomić sobie, że produkcja wyrobów budowlanych jest obszarem strategicznym z punktu widzenia bezpieczeństwa i gospodarki naszego kraju. Musi powstać jasna strategia wspierania producentów wyrobów budowlanych, między innymi w obszarze transformacji. Ci producenci będą stali przed coraz większymi wymaganiami środowiskowymi, nie są do tego negatywnie nastawieni, ale muszą mieć w tym wsparcie – przekonuje Szymon Firląg.
Na poziomie unijnym powinien być bardzo mocno słyszalny głos Polski w obszarze nowych regulacji chroniących rynek przed nieuczciwą konkurencją z krajów pozaunijnych.
Źródło: Newseria






